Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
W tym roku na tygodniowy górski wypad rowerowy wybrałem rejon Stronia Śląskiego. Powyżej fotka z drogi - zamek w Javorniku w Czechach. |
W Stroniu zamieszkaliśmy w całkiem przyjemnej i dogodnie położonej agroturystyce "Kornelia". |
W poniedziałek wyruszamy na pierwszą wycieczkę doliną Białej Lądeckiej na Paprsek w Czechach. Pojawiają się widoki na masyw Śnieżnika. |
Mijamy kościół p.w. św. Wincentego i Walentego przed Bielicami. 14 km i ok. 200 m łagodnego podjazdu za nami. |
Za Bielicami zjeżdżamy z asfaltu na szutrówkę. |
Obok miejsca piknikowego znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona działaczowi sportowemu gminy Stronie Śląskie Andrzejowi Kroście, który zmarł na trasie zawodów narciarskich Ultrabiel. |
Można też odpocząć nieco dalej, nad niewielkimi jeziorkami. |
W Górach Bialskich też tną na potęgę. Takich obrazków spotykamy więcej. |
Przekraczamy granicę i docieramy do polany Palaš położonej na wysokości 1021 m. Tylko ostatni krótki odcinek wymagał wypychu, reszta trasy jak dotąd była wyjątkowo łatwa. |
Na polanie krzyżuje się wiele szlaków pieszych i narciarskich. |
Po kolejnych 500 m dojeżdżamy do Chaty Paprsek. |
Pora na dłuższy odpoczynek i ... małe co nieco. |
Strzałem w dziesiątkę były boruvkove knedle i kofola. |
W dali widoczna nowa wieża widokowa "Dalimilova rozhledna" na Vetrovie. W linii prostej to jakieś 2 km. |
Po odpoczynku zaglądamy do kapliczki św. Krzysztofa z 2009 r. |
|
Kapliczkę zdobią obrazki na szkle. |
Droga z Paprska do granicy była w porządku. Dalej zaczęły się błota, korzenie i kamienie. |
6 km sprowadzania rowerów z buta, to nie byłaby fajna sprawa. A w przewodniku było napisane: "...typowo górski szlak - wąska ścieżka z pojedynczymi kamieniami i korzeniami". |
Na szczęście im dalej tym było lepiej i dało się jechać. |
Pojawiły się też widoki na Śnieżnik. |
Wreszcie docieramy do granicznej przełęczy Płoszczyna (Kladské sedlo) (815 m), gdzie wita nas zamknięty w poniedziałki bufet i takie stworki. |
Takie kwietniki każdy z nas mógłby pewnie sobie zrobić. |
Szlakiem rowerowym, szutrową drogą zjeżdżamy do doliny Morawki. |
Doliny w górach Bialskich są bardzo malownicze. |
W Kamienicy można zaobserwować drewniane ozdoby i figury, a nawet malowane skrzynki z kwiatkami na barierkach mostków. |
Jest tu też stacja narciarska i lokalny browar z restauracją. |
|
Po drodze zbaczamy lekko z trasy, aby obejrzeć zalew Stara Morawa. |
Obiad jemy po powrocie, w pizzerii "Cherry Pepperoni" tuż obok naszego domu. |
||
Trasa wycieczki: ok. 48 km i ok. 700 m podjazdów (mapy.cz trochę kłamią :). |
We wtorek wybieramy się w rejon Czarnej Góry, by przejechać singletrack Pętla Stronie i może kawałek Pętli Międzygórze. Na początek rzucamy okiem na tamę w Starej Morawie. |
A to teren zalewowy ponad tamą. |
Mijamy stary wapiennik "Łaskawy Kamień" z 1 poł. XIX w. |
Widok na Stronie Śląskie z Borówkową Górą w tle. |
Rozpoczynamy podjazd Pętlą Rudka, która na tym odcinku pokrywa się z Pętlą Stronie. |
Jola już dwa zakręty z przodu. |
Standardowe oznakowanie singletracków Glacensis. Przydałaby się jeszcze informacja o odległości od początku lub do końca pętli. |
Podjazd jest dość łagodny, choć na niektórych zakrętach trzeba mocniej przycisnąć na pedały. |
Dojeżdżamy do miejsca, gdzie Pętla Rudka odbija w prawo, a Pętla Stronie schodzi do drogi w Janowej Górze. Zjazd nie jest zbyt miły, ale za to krótki. |
Jedziemy dalej Pętlą Stronie przecinając stoki narciarskie na Czarnej Górze. W dole ośrodek w Siennej. |
Jola na singlu. |
Dojeżdżamy do drogi na przeł. Puchaczówka i postanawiamy wydłużyć trasę o kawałek Pętli Międzygórze. W tym celu zjeżdżamy szosą 170 m w dół, do początku singla. |
Początek wiedzie zwykłą leśną drogą. |
Jest i ładny widoczek, ale nie powiem co widać. |
|
Ten fragment Pętli Międzygórze jest nieco interwałowy, jest trochę niespodziewanych, krótkich, ale stromych podjazdów i zjazdów, kilka mostków i trawersów dość stromych zboczy - tak ani trudno, ani całkiem łatwo. |
Koniec atrakcji. Wyjeżdżamy na pastwisko. Trzeba jeszcze pokonać odcinek drogi, przez którą od czasu do czasu przechodzą krowy i byki. |
Ale to nie koniec trasy. Powrót do Stronia prowadzi zjazdowym odcinkiem Pętli Stronie, do której znów dotarliśmy. |
|
Prawie cały zjazd prowadzi miłą i wyglądającą na naturalną ścieżką. |
Po drodze jest kilka miejsc z serią zakrętów, ale nie są zbyt strome i trudne. |
Końcówka trasy, za chwilę będziemy w domu. |
Trasa wycieczki: ok. 38 km i ok. 800 m podjazdów. |
W środę mieliśmy jechać na Borówkową, ale pogoda się zepsuła, więc najpierw idziemy do kopalni uranu, a potem pieszo na Śnieżnik. Aby kupić bilet do kopalni trzeba pokonać strome podejście. |
Kasa umieszczona jest sprytnie ponad wejściem do kopalni :) |
Udało się ... |
Większość korytarzy kopalni jest obecnie zawalona lub zalana. Udostępniony do zwiedzania jest niewielki fragment zaznaczony grubszą linią na dolnym rysunku. |
Rud uranu w kopalni już prawie nie ma. Można natomiast obejrzeć wiele kolorowych skał i minerałów. |
Rudy zelaza, miedzi i innych metali wydobywano w tym rejonie od XIV w. |
Rudę uranu wydobywano w Kletnie dość krótko od 1948 do 1953 r. |
|
W kopalni wydobywano również różnokolorowe marmury, które wykorzystywano przy budowie Pałacu Kultury w Warszawie. |
Uran wykorzystywano również do barwienia szkła - tzw. szkło uranowe. |
||
A tak wygląda po podświetleniu. |
Po obejrzeniu kopalni idziemy z Kletna na Śnieżnik. Na szczycie pogoda całkiem się psuje. Ledwo widać znajdującą się nadal w budowie nową wieżę widokową. |
||
Widoków brak, więc pstrykam jarzębinkę. |
Schodzimy w deszczu do schroniska na zupkę, a potem na dół. |
W czwartek wybieramy się na Borówkową, ale najpierw odwiedzamy rynek w Lądku. |
|
2 km za Lądkiem wskakujemy na Pętlę Orłowiec. |
Podążamy w stronę przeł. Jaworowej. |
||
A to ja (fot. Jola). |
Wyjeżdżamy z lasu na widokowe polany. |
Wieżę na Śnieżniku widać lepiej niż wczoraj ze Śnieżnika. |
|
A tu Śnieżnik i Czarna Góra. |
Aż do przeł. Różeniec jedziemy singlem Orłowiec. Na koniec będzie kilka konkretniejszych serpentynek w dół. |
Stąd możnaby dotrzeć wprost granicznym szlakiem zielonym na Borówkową. Rowerem lepiej jest jednak wybrać wariant dłuższy, ale łagodniejszy. |
Szlak prowadzi łatwymi szutrówkami okrążając Borówkową. |
Ostatnie kilkadziesiąt metrów było trudniejsze, ale dało się wyjechać. (fot. Jola) |
Widok z wieży na Borówkowej (899 m) na północ (Złote, Stołowe, Bardzkie, a w głębi po prawej Ślęża. |
Widok na południe i pd.-zach. M.in. Góry Bialskie i Śnieżnik. |
|
Początek zjazdu ze szczytu nie był ani łatwy ani przyjemny. Najpierw droga zniszczona przez zrywkę drzewa, potem wysypana grubą warstwą luźnego piacho-szutru. W końcu łapiemy jednak znów Pętlę Orłowiec. |
Lądek mijamy fragmentem Pętli Zdrój oglądając wspinaczy na skałce Niżna Baszta. |
Wracamy ścieżką rowerową wzdłuż drogi 392. A to dawny dworzec kolejowy pełniący dziś funkcję Centrum Turystyki. |
Trasa wycieczki: ok. 49 km i ok. 1000 m podjazdów. |
Na ostatnią wycieczkę rowerową jedziemy w Góry Bialskie. Zaczynamy od podjazdu doliną Młynówki na przeł. Dział. |
Za Młynowcem asfalt się kończy, a zaczyna szutrówka - miejscami trochę kamienista, ale łatwa. |
Widoczek z zakrętu za przeł. Dział na masyw Śnieżnika. Za chwilę osiągniemy poziomicę 1000 m i odejście szlaku na Czernicę. |
Aby zdobyć szczyt Czernicy musimy pokonać ok. 700 m w poziomie i 80 m w pionie. Niby niewiele, ale łatwo nie jest. Początek trzeba wziąć na "pych". |
Przecinamy to, co pozostało z drogi po wizycie ciężkiego sprzętu do ścinki i ściągania drzew. |
To niestety częsty widok praktycznie we wszystkich naszych górach. |
Czernica zdobyta. Ostatni odcinek dało się nawet jechać. |
Widok z wieży na pn.-zach. m.in. na Śnieżnik i Czarną Górę. |
A to Góry Złote z Borówkową w centrum. |
A to widok na południe - zapewne na grzbiet graniczny. |
Zjeżdżamy z Czernicy tym samym, czerwonym szlakiem do drogi prowadzącej na przeł. Suchą. |
|
Z przeł. Suchej zjeżdżamy w dol. Bielawki Czarnym Duktem, a potem Czarnobielskim Duktem. |
Tę skałkę mijaliśmy 3 lata temu podczas pieszej wycieczki na Czernicę. |
||
Dojeżdżamy do drogi w dol. Białej Lądeckiej przed Bielicami. |
Takie klimaty, to już rzadkość w tych rejonach. |
Szybki zjazd asfaltem tak nas wyziębił, że w Nowym Gierałtowie wykonaliśmy jeszcze wariant gminnym szlakiem nr 3 pod szczycik Pustki. A to widoczek ze zjazdu do Nowego Gierałtowa. |
|
Zjeżdżamy łąką koło przekaźnika. |
Przed zakończeniem trasy wstępujemy na rybkę do Raju Pstrąga w Goszowie. |
Trasa wycieczki: ok. 44 km i ok. 1000 m podjazdów. |
|
W sobotę odwiedzamy rodzinę w Wilkanowie i zamiast wycieczki rowerowej (z powodu awarii roweru Kasi) robimy wycieczkę pieszą z Międzygórza na ... Śnieżnik. A to kościół w Międzygórzu. |
Do schroniska idziemy czerwonym szlakiem, mijając ciekawe formacje skalne. |
Po 1,5 godz. docieramy z centrum Międzygórza do schroniska. |
Tym razem pogoda jest nieco lepsza i wieżę widać całkiem dobrze. No i jak to w weekend turystów znacznie więcej, za to nie ma koparek i innych maszyn budowlanych. |
Jola i Kasia. |
Widoczek ze szczytu na dol. Moravy w Czechach. |
Schodzimy najpierw do schroniska (gdzie kolejka do bufetu zniechęca nas do stania) i dalej niebieskim do Międzygórza. |
W sumie było ok. 19 km. W niedzielę wracamy do domu. Podsumowując - rejon Stronia Śląskiego jest bardzo rowerowy (zarówno dla mniej jak i bardziej zaawansowanych rowerzystów) i możnaby zrobić jeszcze co najmniej kilka ciekawych tras. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |